|
|
BIOGRAFIA
Krzysztof urodził się w 1970 r w Szczecinie. Od 1995 r posiada stopnie kapitana jachtowego i motorowodnego, aktualnie jest redaktorem naczelnym www.portalżeglarski.pl jak również właścicielem firmy świadczącej usługi skierowane do żeglarzy i motorowodniaków, prowadzi rejsy, kursy i szkolenia. Jest Mistrzem Polski 2009 w klasie KWR, zwycięzcą i uczestnikiem wielu regat. Od 2010 jest członkiem Klubu Żeglarzy Samotników. |

|
Jego Sukcesy Regatowe:
2010 - 1 miejsce w 60 Regatach Przyjaźni KWR 2010 - Historyczny Puchar Poloneza za 1 miejsce w 11 Bałtyckich Regatach Samotnych Żeglarzy KWR 2010 - 1 miejsce X Regaty Unity Line grupa KWR 2010 - 1 miejsce Unity Line Yacht Race - grupa samotników 2010 - 1 miejsce Etapowe Regaty Turystyczne - KWR 2010 - 1 miejsce Regaty o Puchar Komandora LOK - KWR 2010 - 2 miejsce XVI Regaty o Puchar YKP - KWR 2010 - 1 miejsce XXIII Regaty Dni Morza w Świnoujściu - grupa KWR 2010 - 2 miejsce w XVI Regatach o Złotą Kotwicę dyrektora OSiR w Goleniowie - grupa otwarta 2009 - Mistrz Polski w klasie KWR 2009 - 1 miejsce Regaty Unity Line grupa żeglarzy samotnych KWR 2009 - 2 miejsce Regaty Wiatrak grupa KWR 2009 - 2 miejsce Regaty Przyjaźni grupa KWR 2009 - 1 miejsce XXXIX Regaty Samotników Jeziora Dąbskiego KWR 2008 - 1 miejsce Regaty Przyjaźni klasa otwarta 6 - 7,5 m 2008 - 1 miejsce Etapowe Regaty Turystyczne klasa otwarta 2008 - 3 miejsce XXXVIII Regaty Samotników J. Dąbskiego klasa otwarta 2008 - 3 miejsce VIII Regaty Unity Line klasa samotników otwarta 2007 - 1 miejsce Etapowe Regaty Turystyczne klasa otwarta 2007 - 1 miejsce XXXVII Regaty Samotików J. Dąbskiego klasa otwarta 2007 - 1 miejsce VII regaty Unity Line klasa samotników otwarta 2006 - 1 miejsce Regaty Club Med Sycylia klasa katamaranów 2006 - 2 miejsce Etapowe regaty Turystyczne - klasa bez pomiaru 2006 - 2 miejsce XXXVI Regaty Ż. Samotnych J. Dąbskiego bez pomiaru 2005 - 1 miejsce - Puchar Sezonu 2005 w grupie KWR 2005 - 1 miejsce Etapowe Regaty Turystyczne - klasa KWR 2005 - 1 miejsce XXXV Regaty Ż. Samotnych J. Dąbskiego klasa otwarta 2005 - 1 miejsce VI Morskie Regaty Wiatrak grupa KWR 2005 - 1 miejsce Regaty o Złotą Kotwicę GMD klasa otwarta 2005 - 1 miejsce XVIII regaty Dni Morza klasa KWR 2005 - 1 miejsce IV Regaty o puchar komandora SEJK Pogoń klasa KWR 2005 - 1 miejsce Regaty o puchar prezesa klasa KWR 2005 - 1 miejsce XI Regaty o Puchar YKP - klasa KWR 2004 – 1 miejsce Puchar Sezonu 2004 klasa KWR 2004 - 1 miejsce Regaty o Puchar Magnolii klasa KWR 2004 - 1 miejsce V Morskie Regaty Wiatrak klasa KWR 2004 - 1 miejsce X Regaty o puchar YKP klasa turystyczna 2004 - 1 miejsce Etapowe Regaty Turystyczne klasa turystyczna 2004 - 1 miejsce XVII Regaty Dni Morza klasa KWR 2004 - 4 miejsce Regaty Samotnych Żeglarzy J. Dąbskiego grupa otwarta 2004 - 1 miejsce 56 Regaty Jesienne - klasa KWR 2004 - 2 miejsce IX Regaty o puchar HOM - przelicznik komendanta 2003 - 1 miejsce XXXIII Regaty Samotników Jeziora Dąbskiego klasa otwarta do 8 m 2003 - 2 miejsce Regaty o puchar Komendanta współczynnik komendanta 2003 - 2 miejsce Regaty na zakończenie sezonu - współczynnik komendanta
I kilkanaście startów w regatach sporo wcześniej - na jachcie Śmiały, Zryw, Iwa, Charlie, Aneta ........
Wiele rejsów na jachtach i żaglowcach: Dar Młodzieży, Iskra II, Śmiały, Dar Szczecina, Magnolia, Zryw, Mostal, Zbigniew Boliński, Gib Sea 43 i wiele pomniejszych .......... w 2010 został przyjęty jako członek Klubu Żeglarzy Samotników z nr-em 49.
Krzysztof urodził się w 1970 r w Szczecinie. W tym przepięknym morskim mieście Pomorza Zachodniego dorastał. Jego pierwsze kontakty z wodą to były spacery po wspaniałych i wyniosłych Wałach Chrobrego, podziwianie rzeki Odry ze stojącym jeszcze przy nich statkiem liceum: Konstantym Maciejewiczem, czy wycieczki z ojcem do mariny Gocław i stoczni Jachtowej Im. Teligi gdzie pierwszy raz mógł zobaczyć prawdziwe jachty …….(wtedy to były prawdziwe drewniane jachty z duszą). Edukację też zaczął w szkole o charakterze morskim – podstawówka w której zaczynał swoją edukację była im. Konstantego Maciejewicza. Pod koniec szkoły podstawowej wiedział kim chce zostać: marynarzem ….. pochłaniała go marynistyka, fascynował się książkami o tematyce morskiej, połykał je jak świeże bułeczki (warto przypomnieć że były to czasy literatury pisanej – internetu nie było). Trafił dobrze bo do słynnego Ekonomika nr 2 gdzie dyrektorem była Elżbieta Marszałek. Dzięki niej Ekonomik był jedną z najbardziej morskich szkół w Szczecinie, co ciekawe większość uczniów to były dziewczęta.
Dzięki Ekonomikowi, Wodnej Drużynie harcerskiej i dzięki Lidze Morskiej mógł po raz pierwszy zrealizować swoje marzenia chłopięce – po raz pierwszy stanął na jachcie i mógł spróbować tego o czym dawno marzył: o swobodnym żeglowaniu. Pierwszy kontakt z jachtem był prozaiczny: Ekonomik zorganizował wycieczkę do HOM aby młody narybek mógł przyjrzeć się z bliska jachtom i popłynąć na krótki rejs. Rejs nie był byle jaki: popłynęli na prawdziwym rarytasie tamtych czasów – na poczciwej Vedze bez silnika o harcerskiej nazwie s/y Watra. Rejs był krótki, ale fantastyczny, wspaniale wiało, jacht pięknie śmigał po Jeziorze Dąbskim. Wtedy też pierwszy raz miał możliwość dotknąć rumpla i sterować. Drugi rejs jachtem też był udany, wycieczka tym razem zawitała do pałacu Młodzieży i tam mieliśmy okazję popływać na folkboacie Jaśmin z Adamem Załuskim.
Trzecie pływanie w życiu okazało się bardzo wyjątkowe. Ekonomik wysłał swoją reprezentację uczniów na rejs „nockę” do Kanału Jacka, miała to być jego pierwsza dłuższa wyprawa z noclegiem na jachcie. Okazało się że na przystani zgłosiło się za mało prowadzących z doswiadczeniem i Krzysztof musiał wybierać: prowadzi sam z załoga neofitów jacht, albo wraca do domu, wybrał to pierwsze i poprowadził jako kapitan jacht typu skipperek. Do załogi dołączyły Diana i Natasza też bez jakiegokolwiek wcześniej przygotowania żeglarskiego. Załoga doborowa, pełna młodzieńczej werwy i wigoru zabrała się za uzbrajanie skipperka. Zadanie było trudne bo żadne z nich nie przeszło wcześniej szkolenia i nie mieli zielonego pojęcia jak zamocować talię, jak przygotować żagle, jak przywiązać fały, czarna magia i nic nie wiedzieli o żeglowaniu. Krzysztof wcześniej był tylko 2 razy na krótkich popołudniowych pływaniach i wiedział tyle że: jak się ostrzy to się wybiera żagle jak odpada luzuje ………..dziewczyny były 1 raz na jachcie …… całe szczęście że pojawiła się dobra duszyczka Marta też z Ekonomika – pokazała jak i co trzeba zrobić, wypchnęła skiperka na wodę i popłynęli ……… Na jeziorze żeglowanie było piękne, 6 skipperków śmigało w jednym kierunku do Kanału Jacka. Wiała połówka więc płynęli znakomicie. Jak to zwykle bywa biednemu zawsze wiatr w oczy. Wpływając do Kanału okazuje się że połóweczka się skończyła, czas na halsowanie bo zrobił się mordewind. Halsowali, w pocie czoła, skipperek balastowy nie należy przecież do jachtów nadzwyczajnie pływających na wiatr, a tym bardziej w wąskim kanale i z załogą neofitów. Po pełnym przygód halsowaniu i zaliczeniu raz trzcin, w końcu dopłynęli na miejsce - 3 skipperki już na nich czekały, jeden popłynął na pomoc maruderowi który ostatni się jeszcze halsował. Więc podróż zakończyła się chyba z sukcesem? Nie rozwalili łódki, nie potopili się, i na dodatek nie dopłynęli ostatni. Po sklarowaniu łódki czas na zabawę, ognisko śpiewy i spanie po wyczerpującym dniu. Po obudzeniu się na drugi dzień, pora na szybkie śniadanko i powrót do portu. Klarując łódkę do wypłynięcia oczywiście zaliczyli małą wpadkę, Diana zawiązawszy fał grota na żaglu wiązaniem na kokardkę powiedziała że można ciągnąć fał. Krzysztof pociągnął i okazało się że kokardka, może dobra byłaby do zawiązania obuwia, ale nie do zawiązania fału – fał śmignął do góry. Wtedy poznali znaczenie powiedzenia: każda pała puszcza fała ……… po wejściu na maszt Krzysztof po trzykrotnie wiążąc jakieś supły wciąga grota i foka i mogą już odpływać. Dopłynęli na miejsce szczęśliwi i strasznie zmęczeni. W tych latach Krzysztof uczestniczył w wielu konkursach morskich zdobywając kilka razy pierwsze miejsca, w tym pierwsze miejsce drużynowo w międzynarodowym konkursie morskim sędziowanym m.inn. przez utytuowanego kpt. Kazimierza Kubę Jaworskiego. Brał również udział w rejsach na Darze Młodzieży, Iskrze II.
Dalej edukacja żeglarska toczyła się już normalnym torem, choć trzeba przyznać że tamta nocka nauczyła więcej praktyki niż późniejsze kilku tygodniowe kursy na żeglarza, później sternika jachtowego. W tym czasie żeglował w Pałacu Młodzieży na skipperach, Carinach, DZ-tach. Kilkukrotnie brał udział w tygodniowych obozach wędrownych z niezapomnianym Stanisławem Stankiewiczem, w obozach SKS w Podgrodziu gdzie na jachtach prowadził zajęcia dla grup sportowców z całej Polski, był instruktorem na kursach żeglarskich. Oprócz sekcji turystycznej Krzysztof zainteresował się w tym czasie sekcją morską. Pływały tam 2 jachty Zryw z kpt. Bogdanem Dacko i Magnolia z kpt. Zdzisławem Paską. Trafił na ten drugi. Zimą trzeba było wypracować godziny więc szorował razem z kolegami pumeksem burty przed malowaniem. Po przygotowaniu jachtu czas był na pierwszy rejs morski.
Ten pierwszy rejs morski zapowiadający się jako sielanka i tygodniowa zwykła krajówka (nie mogliśmy zawijać do obcych portów) dookoła Bornholmu, okazał się prawdziwym chrztem morskim. Już na Zalewie połowa załogi padła, po wyjściu w morze nie było lepiej, po jakimś czasie jedynymi zdolnymi do pracy zostali kapitan, 1 oficer kpt Lewicki i Krzysztof, który jako neofita musiał sterować czasami po 2 wachty bo nie było komu przyjść do steru . Cały tydzień wiało 5 do 7, deszcz, mokro, jacht ciężko pracował na fali, ukojeniem było schowanie się za Bornholm przed falą. Drewniana Magnolia oprócz swojego romantyzmu miała jeszcze wadę drewnianego jachtu: mocno ciekła. Po paru dniach wszystkie materace ze śpiworami były mokre, spać chodziło się w gumiakach i w sztormiaku. Po stanięciu przy keji GPK w Świnoujściu załoga miała takie przechyły ze wyglądała na całkowicie pijaną …… takich zaburzeń równowagi nigdy później już nikt z nich nie miał. Po wielu rejsach na Magnolii i zrobieniu stopnia sternika morskiego kpt. Paska przechodzi na emeryturę. W tym czasie Krzysztof zaczyna żeglować w klubie przy COŻ Trzebież. Pływa na różnych jachtach od Nefrytów zaczynając, poprzez Cartery kończąc jako opiekun na opuszczonym i zaniedbanym Taurusie o nazwie Mostal. Później 3 lata pływania w kilkumiesięcznych rejsach na jachcie Śmiały. Piękna jacht z tradycjami, w tamtym czasie świeżo po remoncie, więc pływanie na nim to była czysta przyjemność i nowe doświadczenia.w tym czasie też Krzysztof uzyskał stopień kapitański. Niestety w późniejszym okresie praca zawodowa, odciągnęła go od pływania, żeglował dorywczo na różnych jachtach i w różnych miejscach, do czasu aż kupił swój jacht i staruje na nim do dziś. W planach wiele marzeń do zrealizowania, a dzisiaj Krzysztof realizuje się w prowadzeniu portalużeglarskiego. pl |