czwartek, 09 września 2010
first
  
last
 
 
start
stop

Sprzedam jacht


 Cena: 12 500 PLN / 3 144 EUR (do negocjacji)

 WYJĄTKOWY JACHT TYPU RASMUSSEN Z 1938 R 
 KLASYCZNY JACHT KILOWY, KADŁUB DREWNO OBLAMINOWANE, NOWY MASZT I TAKIELUNEK,  KOMPLET ŻAGLI GROT I FOK, INSTALACJA ELEKTRYCZNA, SILNIK ZABURTOWY YAMAHA 6KM, ŚRODKI RATUNKOWE
 Dane kontaktowe:
 Michał Biegajski
 E-mail: m@2icc.com
 Tel.: +48 502 754 571

 Czytaj więcej...

 

Aktualności

Aktualności z kraju i ze Świata.



Znamy już skład załogi Rosiński Open Yachting startującej w regatach o Puchar Świata w Trapani na Sycylii.
Wpisany przez Rosiński Open Yachting    środa, 08 września 2010 07:32   
Aktualności Polska

 Po wielu konsultacjach ustalono, że załoga Rosiński Open Yachting wystartuje w swoim podstawowym składzie. Za sterem będzie kpt. Krzysztof Rosiński, grota oraz spinakera będzie trymował Norbert Rymuszka, za trym foka oraz regulacje będzie odpowiedzialny Paweł Górski a timing oraz stawianie i zrzucanie spinakera zapewni niezawodny na tej pozycji Marcin Banaszek.

 


Kpt. Krzysztof Rosiński:

" W tym doświadczonym składzie bardzo dobrze nam się pływało podczas regat w Marina di Ravena. Pewną zmianą będzie tutaj przejście Pawła Górskiego na pozycję trymera foka a Marcina Banaszka na pozycję dziobowego, na której ma olbrzymie doświadczenie i mało kto może mu dorównać. Dzięki tym zmianom oczekujemy, że jeszcze bardziej przyśpieszymy co nam pozwoli na pokonanie rywali. Wiemy jednak, że to jest sport i jak w każdej dyscyplinie odpowiednie przygotowanie, chłodna ocena sytuacji, wykorzystanie doświadczenia a nawet szczęście odgrywa znaczną rolę. Dla tego będziemy się koncentrować na wygraniu każdego meczu a w razie porażki będziemy się szykować do następnego tak aby nie było przenoszenia negatywnych emocji. To jest match racing, tu nie ma drugiego miejsca, tu się nie liczy punktów aby się koncentrować na konkretnym zawodniku, zwłaszcza w rundzie Round Robin (każdy z każdym) tu się jest albo zwycięzcą albo przegranym."

W tym składzie odbyły się również treningi w bazie Open Yachting Academy na j. Ostrzyckim z tym że Pawła zastępował Bartek Bartnicki a drugiego dnia Maja Kos.

Wszystko po to aby dopracować komunikację w załodze, każdy ruch, każdy detal oraz nowe zagrywki meczowe, które mają zaskoczyć przeciwników.

Norbert Rymuszka:

"Wybraliśmy skład, który wydaje się być optymalny do warunków jakie będą panowały na Morzu Śródziemnym oraz skład, który powinien pewnie i szybko żeglować na jachtach typu ZIP 25. Dodatkową zaletą tego składu jest jego zgranie. Co prawda przez ostatnie kilka tygodni Krzysztof przemierzał tropikalne morza ale my nie próżnowaliśmy. Zatrudniając różnych sterników trenowaliśmy dalej razem co doprowadziło załogę Open Yachting do startu w Sopot Match Race 2010, gdzie Krzysztofa zastąpił australijski sternik David Chapman. Zajęliśmy tam niezłą, piątą pozycję niemniej głód pozostał, który mamy zamiar teraz zaspokoić na błękitnych wodach morza Śródziemnego".

Pozdrawiamy,

Rosiński Open Yachting.

 
Dolnośląskie Morze 2010 – Nivea Błękitne Żagle
Wpisany przez Marzena Knap    środa, 08 września 2010 07:22   
Aktualności Polska

W pierwszy weekend września, na akwenie przy Moście Milenijnym we Wrocławiu, miały miejsce regaty Dolnośląskie Morze 2010 – Nivea Błękitne Żagle,  organizowane przez Uczniowski Klub Sportowy Żeglarz. Zawody odbyły się w klasie Optimist z podziałem na dwie grupy:

-        klasa Nivea Błękitne Żagle - dzieci w wieku od 6 do 11 lat

-        klasa Open - zrzeszająca dzieci i młodzież z grupy A i B NSKO w wieku do lat 11 i do lat 15


W tej dwudniowej imprezie żeglarskiej wzięły udział kluby praktycznie z całej Polski, min. z: Chełma Śląskiego – UKS Silesia, Zgorzelca – KS Turów, Krakowa – UKS Horn, Kielc – UKS Zalew, Szczecina – WKŻR Szczecin, Wrocławia (UKS Żeglarz, AZS Wrocław, Wyspy Zaczarowane), Ostrowa Wielkopolskiego – UKS Trawers i Wolsztyna – Wolsztyński Klub Żeglarski. W sumie do miasta Wrocławia przyjechało ponad 60 zawodników, po to tylko, by stanąć do rywalizacji na Odrze.

Dodatkowym przeżyciem dla młodych sportowców była niewątpliwie opowieść Wilka Morskiego, kpt. Krzysztofa Baranowskiego. Wielu z nich po dniu zmagań na wodzie i przy niezbyt żeglarskiej pogodzie, z zapartym tchem słuchali opowieści p. Baranowskiego na przystani UKS Żeglarz.

Można powiedzieć, iż wszyscy adepci trudnej sztuki żeglarstwa regatowego wyjechali z Wrocławia jako wygrani. Ale tylko nieliczni stanęli na podium. Oto oni:

-        klasyfikacja ogólna, NIVEA Błękitne Żagle, dziewczynki:

1 miejsce: Barbara Mazurek (UKS Zalew Kielce)

2 miejsce: Kaja Hanys (UKS Żeglarz Wrocław)

3 miejsce: Agata Kalinowska (UKS Żeglarz Wrocław)

-        dziewczynki do lat 9, NIVEA Błękitne Żagle:

1 miejsce: Agata Kalinowska (UKS Żeglarz Wrocław)

2 miejsce: Ania Jaszczur (UKŻ Horn Kraków)

3 miejsce: Sara Zaremba (UKS Żeglarz Wrocław )

-        klasyfikacja ogólna, NIVEA Błękitne Żagle, chłopcy:

1 miejsce: Marek Rospond ( UKŻ Horn Kraków)

2 miejsce: Hubert Kasiak (UKS Zalew Kielce)

3 miejsce: Olaf Selwa ( UKŻ Horn Kraków)

-        chłopcy do lat 9, NIVEA Błękitne Żagle:

1 miejsce: Konrad Pempera (Wolsztyński Klub Żeglarski)

2 miejsce: Wojtek Konstanty (UKŻ Horn Kraków)

3 miejsce: Mikołaj Łapot (UKS Zalew Kielce)

-                    klasa Open do lat 11:

1 miejsce: Tobiasz Pikor (KS Turów)

2 miejsce: Paweł Wołowicz (UKS Trawers)

3 miejsce: Jakub Chołast (UKS Trawers)

-        klasa Open powyżej lat 11:

1 miejsce: Piotr Szlachcic (UKS Żeglarz Wrocław)

2 miejsce: Mateusz Pikor (KS Turów)

3 miejsce: Tomasz Cebrat (UKS Żeglarz Wrocław)

Regaty Dolnośląskie Morze 2010 – Nivea Błękitne Żagle, udało się zorganizować dzięki wsparciu rodziców dzieci, Miasta Wrocławia, ale również firm: ALBA, BIUROVITA i Delta, które czynnie brały odział w przygotowaniach do tej imprezy sportowej.

 

Więcej informacji o regatach na: www.uks-zeglarz.pl

 
Polsteam Shipping Agency Sp. z o.o. zaprasza żeglarzy na postój przy
Wpisany przez Administrator    wtorek, 07 września 2010 21:50   
Aktualności Polska

Polsteam Shipping Agency Sp. z o.o. zaprasza żeglarzy na postój przy Wałach Chrobrego w Szczecinie na odcinku nabrzeża Weleckiego, tj. od mostu Trasy Zamkowej do części nabrzeża zajmowanej przez statek Akademii Morskiej, czyli Ms Nawigator XXI - do polera 55.

Pozycja geograficzna keji  - Długość geograficzna  14 stopni 33,9  minut Wschód Szerokość geograficzna 53 stopnie 25,6 minut Północ




Zapraszamy jachty żaglowe i motorowe, polskie i innych bander. Zaproszenie jest aktualne od 02 września 2010 roku bezterminowo. Dwie godziny przed zacumowaniem prosimy chętnych do postoju o kontakt z panem Grzegorzem Włochem tel. 693-437-165 celem uzgodnienia miejsca i czasu postoju. Z części nabrzeża korzystają okresowo statki pasażerskie i stąd konieczne jest dokładne ustalenie miejsca i czasu postoju.

Ewentualne zmiany warunków cumowania, zostaną ogłoszone poprzez media żeglarskie oraz informacje na nabrzeżu.

Zapraszamy do Szczecina na Wały Chrobrego, najpiękniejsze miejsce miasta Szczecin a jednocześnie miejsce cumowania najbliżej centrum.

 
Pod żaglami Przyjaźni - rocznicowo w JK AZS
Wpisany przez Wiesław Seidler foto: Zbigniew Zbroja    wtorek, 07 września 2010 00:00   
Aktualności Polska

 

Były to politycznie trudne czasy – pierwsze lata powojenne – więc nasi żeglarze, by ruszyć chociaż  na Zalew Szczeciński, wymyślali „Regaty Przyjaźni”, lub „Regaty Pokoju”. Co prawda jako pierwsze i najstarsze w naszym okręgu PZŻ odbyły się na jeziorze Dąbie w 1948 r. Regaty Jesienne, po nich – w 1951 roku – właśnie Regaty Przyjaźni, a wygrał je na jachcie „Przodownik” (późniejszy „Nadir”) wieloletni ich uczestnik, organizator i sędzia, a wtedy sternik morski Ziemowit Ostrowski. To on przedstawił teraz w sobotę 4 bm., na rocznicowym spotkaniu w JK AZS, historię tych regat, rozgrywanych do dziś, nadal we wrześniu, i nadal na jez. Dąbie. Wiele się w międzyczasie zmieniło, otworzył się przed nami cały żeglarski świat, aby ruszyć wodą poza opłotki Szczecina nie trzeba zgody „Warszawy”, ale pozostała nazwa – Regaty Przyjaźni, i  pozostał ich organizator – JK AZS Szczecin


  Wyniki 60 regat Przyjaźni

      . Regaty też przechodziły różne koleje losu, miały czasowo dopisek „Międzynarodowe”, były rozgrywane na jez. Dąbie lub na Zalewie Szczecińskim, a w rekordowych latach 60-70 ub. wieku startowało w nich do 70-90 jachtów, w 11 klasach! Ostatnie – jubileuszowe 60. Regaty Przyjaźni – też zgromadziły podczas dwudniowych wyścigów ponad 60 jachtów, a w poszczególnych klasach tryumfowały – „Elin”, „Bluefin”, „Druzgotek”, „Halszka”, „Kiwi”, „Hals Team”, „Harry” i „Trochus II. Organizatorom regat pozostaję gratulować wytrwałości i dalszych wielu „przyjaznych” lat, a uczestnikom zawsze pomyślnych – przyjaznych – wiatrów…

       Podczas sobotniego spotkania działacze JK AZS – w tym m.in. Wasylisa i Witold Zdrojewscy -  otrzymali „Medale 65-lecia Polskiego Żeglarstwa w Szczecinie i na Pomorzu Zachodnim”,  jubileuszowe odznaczenia ZOZŻ. Spotkanie zakończyło się – tradycyjnie – wspólną smakowita biesiadą i żeglarskimi wspomnieniami…

 Wiesław Seidler

Foto: Zbigniew Zbroja

 
Relacja Patryka Zbroi z regat Przyjaźni
Wpisany przez Patryk Zbroja    poniedziałek, 06 września 2010 22:25   
Aktualności Polska

W ostatni weekend, pozytywnie odpowiadając na zaproszenie organizatorów (AST Salis), wystartowaliśmy w jubileuszowych 60 Regatach Przyjaźni w Szczecinie.  Nowością imprezy było wyraźne wydzielenie grupy  jachtów regatowych w kategorii OPEN, co dało możliwość udziału ciekawych  i szybkich konstrukcji, do których niewątpliwie zalicza się Tomahawk :)  Do bezwzględnej walki stanęły m.in.: jeden z najszybszych jachtów  ostatnich sezonów w Szczecinie - Trochus II (z L. Łobodźcem na sterze), tegoroczna konstrukcja klasy GP 33 - Bryza 33 z Lubczyny (T.Piasecki), a także dwie ciekawe konstrukcje o jeszcze ciekawszych nazwach: Hot Brunette oraz Wild Open. Pierwszego dnia regat, w sobotę zaplanowano dwa wyścigi.


Pierwszy z nich, klasyfikowany jako tzw. wyścig długi (z przelicznikiem 1,5; dwa trójkąty i śledź z metą na pełnym), wystartował z ponad godzinnym opóźnieniem z powodu braku wiatru. Niestety wiatru było niewiele. Pierwszy bok - teoretycznie na wiatr - płynęliśmy, a w zasadzie staliśmy, ok 30 min., po czym z bliżej nieokreślonego kierunku (trudno ustalić skąd powieje przy przezroczystej tafli jeziora i braku cummulusów) - początkowo pod wiatr, potem chyba półwiatrem i baksztagiem, a nawet fordewindem. W każdym razie stawka przetasowała się na tyle, że na pierwszym miejscu dość niespodziewanie na boi znalazł się Druzgotek (Mantra 7000), a następnie - w niewielkich odległościach Trochus II, Wild Open, Bluefin, Bryza 33, Antidotum, Zodiak 3 i my (łapiąc wcześniej kilka całkowicie bezwietrznych dziur po naszej stronie trasy). Kolejny bok rozpoczął się ostrą połówką, która pozwoliła nam na częściowe odrobienie strat, po kolejnej 100 stopniowej zmianie, wpłynęliśmy żeglując pod wiatr na czwartej pozycji z ok. 200 m stratą do prowadzącego Trochusa II oraz tuż za Druzgotkiem i Antidotum. Wtedy dotarł do nas komunikat o skróceniu trasy na kolejnym znaku. Niestety po wejściu na boję ponownie wiatr siadł i zanosiło się na zmianę kierunku. Szukaliśmy go z mizernym skutkiem, wybierając żeglugę na genakerze po lewej stronie trasy, z której przyszedł ostatni powiew wiatru przed boją. Początkowo decyzja była słuszna. Niestety, po paru minutach wiatr przyszedł z prawej strony trasy, co nieco skomplikowało naszą sytuację. Po rufie w kierunku konkurentów rozpoczęliśmy z pozycji "beznadziejna zawietrzna" mozolnie odrabiać straty w przy zmiennej sile wiatru, o ile możemy w ogóle mówić tego dnia o sile. Dobry trym żagli i szybkość naszej łódki pozwoliły nam jednak na dogonienie prowadzącego Trochusa. Zbrakło ok. 20 m, żeby wygrać skrócony wyścig. Wielkie brawa dla L. Łobodźca i spółki, którzy wybierali optymalną strategię w tych warunkach. Na trzecim miejscu, z niewielką stratą finiszowała Bryza 33. Na mecie z uwagi na niestabilny i zmienny wiatr, w ogóle było dosyć  ciasno, a odległości pomiędzy pierwszymi 10 jednostkami dosłownie  sekundowe.  Z uwagi na postępujący brak wiatru, odwołano drugi z  sobotnich wyścigów. Wieczorne, zapewnione przez organizatorów towarzyskie spotkanie  żeglarskie w JK AZS dostarczyło kolejnych wielu emocji :) W niedziele, rozpoczęło się podobnie - brakiem wiatru. Tym razem jednak,  po 30 minutach oczekiwania, przyszedł długo oczekiwany wiatr (w porywach  nawet do 12 węzłów), który umożliwił na sprawne ustawienie trasy i  rozegranie pełnego wyścigu (tzw. krótkiego z przelicznikiem 1; tj.  trójkąta i śledzia z metą na pełnym). Tutaj na szczęście nie mieliśmy  już żadnych problemów z prędkością jachtu, prowadząc wyścig od startu,  systematycznie powiększając przewagę nad najgroźniejszymi konkurentami.  O miejsce 2 trwała zacięta walka pomiędzy Trochusem II a Bryzą 33, która  na ostatni kurs z wiatrem wchodziła z niewielką przewagą. Ostatni kurs z  wiatrem to nieznaczna przewaga Trochusa, który zdołał awansować na 2  miejsce, wygrywając regaty w naszej klasie (niedzielny, zwycięski dla nas wyścig, był niestety niżej punktowany od sobotniego). Tak więc,  przegraliśmy pierwsze oficjalne regaty na Tomahawku. Taki jednak wynik zaprzecza tezie, że jakikolwiek jacht przystępuje do regat będąc pewnym wygranej jeszcze przed startem. Nie zawsze się to udaje, nawet faworytom, ale to jest właśnie przecież piękno sportu…
Warto w tym miejscu podkreślić bardzo dobrą organizację imprezy ze strony Anny Kaźmierczak i Tadeusza Kiszki z AST Sails, a także JK AZS w Szczecinie. Na szczególne uwzględnienie zasługuje nie tylko sympatyczna oprawa imprezy, ale również jej otwarta formuła. Każdy pasjonat żeglarstwa mógł bowiem znaleźć grupę jachtów odpowiednią do swoich ambicji, doświadczenia i możliwości. A widok 65 jednostek na linii startu przypominał fotografie takich regat jak Centomiglia na Riva di Garda lub Bol d'Or Mirabaud na Jez. Genewskim.

Płynęliśmy w składzie:
Karina Rostek, Łukasz Czaja, Marek Prokopiak, Przemek Skupin, Marcin Zubrzycki, Krzysztof Żełudziewicz, Patryk Zbroja
Nasz start wspierała firma KONSART ze Szczecina.

 Foto: Zbigniew Zbroja

 
Ze szkoły na morze
Wpisany przez Wiesław Seidler    poniedziałek, 06 września 2010 14:45   
Aktualności Polska

Mają wśród uczestników i kadry przedszkolaków, uczniów, studentów, nauczycieli, ludzi morza i żeglarzy… Nasz unikatowy w skali kraju Regionalny Program Edukacji Morskiej i Żeglarskiej, prowadzony przez Wydz. Oświaty UM a realizowany aktualnie przez Pałac Młodzieży, jest połączeniem  atrakcyjnych zajęć „na lądzie” – w szkole, z żeglarską przygodą na morzu (jak na zdjęciu). Właśnie w czwartek 9 bm.,  o godz. 14.00, opiekunowie Szkolnych Kół Edukacji Morskiej spotykają się w Pałacu Młodzieży (al. Piastów 7, sala 102), by omówić plany na nowy rok szkolny. Zapraszają wszystkich zainteresowanych nauczycieli…

                                                                                        Foto.: Wiesław Seidler

 
Od września wraca do Gdańska Program Edukacji Morskiej
Wpisany przez Anna Karczewska    poniedziałek, 06 września 2010 09:41   
Aktualności Polska

Od maja do końca czerwca tego roku ponad dwa tysiące uczniów z gdańskich gimnazjów wzięło udział w rejsach w ramach Programu Edukacji Morskiej w Gdańsku. Po wakacyjnej przerwie gimnazjaliści wracają na wodę. Dziś, z gdańskiej mariny, popłyną w rejsy nowe grupy pierwszaków.

Każdy z uczestników wiosennej edycji Programu otrzymał dyplom, na odwrocie którego organizatorzy umieścili spis klubów żeglarskich z Gdańska i okolic, w których można kontynuować przygodę z żeglarstwem. Z informacji zebranych w ostatnich dniach wakacji wynika, że liczba dzieci uczestniczących w obozach i kursach żeglarskich w rejonie Gdańska podwoiła się! 


„Pierwsza tura rejsów okazała się wielkim sukcesem. – mówi pomysłodawca akcji Mateusz Kusznierewicz. – Widzimy, że młodzi gdańszczanie tęsknią za morzem, a kiedy już poznają jego uroki to są nim zachwyceni. Chcemy im umożliwić przeżycie żeglarskiej przygody. Już zaczęliśmy przygotowania do kolejnych edycji Programu Edukacji Morskiej w Gdańsku.”

Rejsy jesienne niczym nie różnią się od tych realizowanych na wiosnę. Codziennie na wyprawę trwającą ok. sześć godzin, na pięciu jachtach żaglowych po wodach Gdańska: Motławie, Martwej Wiśle, Kanale Kaszubskim, Kanale Portowym oraz Zatoce Gdańskiej wypłynie ok. 60 uczniów. Podczas zajęć poznają morską historię Gdańska, zwiedzą odrestaurowaną Twierdzę Wisłoujście, zobaczą swoje miasto od strony wody i pożeglują na nowoczesnych jachtachpo Zatoce. Wszystko, oczywiście, pod czujnym okiem nauczycieli i wykwalifikowanych sterników.

Dla uczniów i szkół uczestnictwo w Programie jest bezpłatne. Oficjalnym sponsorem Programu Edukacji Morskiej jest Kinder Mleczna Kanapka. Zdjęcia z rejsów można oglądać na stronie www.ProgramEdukacjiMorskiej.pl oraz na profilach Programu na Facebook oraz Nasza-Klasa.pl

O Programie:

Program Edukacji Morskiej w Gdańsku jest realizowany na zlecenie Prezydenta Miasta Gdańska przez Fundację Gdańską. Pomysłodawcą akcji jest Mateusz Kusznierewicz, Ambasador Miasta Gdańska ds. Morskich. W ramach Programu wszyscy uczniowie klas pierwszych gdańskich gimnazjów odbędą kilkugodzinne rejsy po Kanale Portowym i Zatoce Gdańskiej, w czasie których nauczą się podstaw żeglowania, uzyskają informacje z dziedziny historii, geografii i biologii oraz poznają swoje miasto od strony wody. Program ma na celu przybliżenie tradycji morskiej i dziedzictwa Gdańska jego młodszym mieszkańcom oraz pokazanie im możliwości, jakie daje życie w mieście położonym nad wodą. Udział w rejsach jest dla uczestników bezpłatny. Sponsorem Programu jest Kinder Mleczna Kanapka.

 

 
kolory żeglarstwa
Wpisany przez Administrator    poniedziałek, 06 września 2010 06:59   
Aktualności Świat

Czyż żeglarstwo nie jest kolorowe?

 Bloods, Crips, 18 Streeters, Latin Kings, Catela Norte, Eightball Posse i East Side Thugs placu off w TP 52 klasy .. Photo by Carlo Borlenghi. Fot. Borlenghi Carlo.

 
Dowcip czy oszczędność?
Wpisany przez Administrator    poniedziałek, 06 września 2010 06:54   
Aktualności Świat

I co wy na to? dowcip konkurencyjnej zazdrosnej załogi ? czy oszczedności armatora?

 
60 Jubileuszowe Regaty Przyjaźni zakończone
Wpisany przez Administrator    niedziela, 05 września 2010 23:14   
Aktualności Polska
W dniach: (4-5.IX.2010 r.) na Jeziorze Dąbie Duże odbbyły się Jubileuszowe 60 regaty Przyjaźni. Organizatorem regat był JK AZS Szczecin oraz znana firma żaglomistrzowska ze Szczecina AST – SAILS, Anna Kaźmierczak, Tadeusz Kiszka e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.   Regaty jak przystało na nazwę przebiegły w iście żeglarskiej atmosferze, pierwszego dnia nie dopisał wiatr i odwołany został drugi wyścig. Drugiego dnia warunki wietrzne były również kapryśne, ale po odroczeniu startu w końcu uczestnicy doczekali się zefirka 1-3 st B. Wystartowała rekordowa liczba jachtów - jak przystalo na 60 edycję regat zgłosiły się 64 jachty. Na lądzie na żeglarzy czekały również nie lada atrakcje, odbyło się losowanie atrakcyjnych nagród (w tym laptopów oraz bonów na usługi firmy Ast Sails), dla uczestników regat członkowie JK. AZS zaserwowali prawdziwy popis kulinariów, oraz zabawę i piknik do późnych godzin nocnych. Zapraszamy na regaty Przyjaźni za rok. 


Oto fotografie z regat autorstwa Anny Kaźmierczak:

 

 

 

Foto: Anna Kazimierczak

 

 
Piękne jachty w pięknym mieście
Wpisany przez Karolina Grad    niedziela, 05 września 2010 15:51   
Aktualności Polska
W Marinie Gdańsk odbył się IV Zlot Oldtimerów. Organizatorami spotkania miłośnikow starych łodzi i jachtów z całego świata byli: miasto Gdańsk, Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Gdańsku oraz kapitan Jerzy Wąsowicz - pomysłodawca imprezy. W IV edycji imprezy uczestniczyło prawie 200 żeglarzy z 33 załóg wraz ze swoimi starymi jednostkami. W imprezie wzięły udział nie tylko polskie, ale i zagraniczne jednostki. Wśród uczestników znaleźli się Brytyjczycy (Phoebe), Szkot (Incentive), Duńczyk (Mareas) i Litwini z przepięknego żaglowca Brabander.

Sprzyjająca aura, atrakcyjna lokalizacja, a przede wszystkim wspaniałe żaglowce sprawiły, że gdańska marina zapełniła się od zwiedzających Gdańszczan i turystów ciekawych historii tych pięknych jednostek. Chętni mieli okazję nauczyć się wiązania węzłów żeglarskich, a na fanów literatury czekało stoisko z marynistycznymi publikacjami. Niewątpliwą atrakcją zlotu okazały się również Oldtimery...na lądzie. Prawie każdy chciał sobie zrobić zdjęcie z poczciwą syrenką czy czarną wołgą, pamiętaną przez wielu jako najwiekszy "straszak" z dzieciństwa.

Dodatkowymi atrakcją tegorocznego zlotu było odsłonięcie Gdańskiej Alei Oldtimerów. Kapituła, w skład której weszli: Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, Ambasador Gdańska ds. Morskich Mateusz Kusznierewicz, Dyrektor MOSiR Gdańsk - Leszek Paszkowski, Dyrektor Centralnego Muzeum Morskiego - Jerzy Litwin, Prezes Fundacji Wspólnota Gdańska - Andrzej Stelmasiewicz, kapitan S/Y Antica - Jerzy Wąsowicz, postanowiła, że pierwszą jednostką uhonorowaną brązową tablicą został S/Y Korsarz.

Imprezę zwieńczyła parada jachtów na Motławie. Publiczność, która szczelnie wypełniła Długie Pobrzeże w Gdańsku, gromkimi oklaskami i radosnym machaniem żegnała uczestników IV-go Zlotu Oldtimerów, jednocześnie zachęcając ich do powrotu do pięknego grodu nad Motławą najpoźniej za dwa lata, czyli podczas kolejnej edycji imprezy.

Źródło: www.magazynwiatr.pl

 
W niedzielę 12 września wystartują jubileuszowe 40-ste Regaty Samotników Jeziora Dąbskiego.
Wpisany przez Jolanta Długajczyk    piątek, 03 września 2010 12:26   
Aktualności Polska

Jest to impreza od początku organizowana przez Klub Żeglarski LOK w Szczecinie. Pierwsze regaty Samotników odbyły się 27 września 1970 roku  i  były  inauguracją obchodów XXV- lecia Szczecińskiego Jachtklubu Morskiego  LOK, wystartowało wtedy kilkanaście jachtów morskich i historyczne pierwsze miejsce zdobył kpt. Jerzy Siudy na s/y „Conrad”. Od tego czasu regaty organizowane są cyklicznie na jesieni, żeglarze często mają do czynienia z niesprzyjającymi warunkami meteorologicznymi – silnym wiatrem i opadami. Dawniej uczestnictwo w Regatach Samotników Jeziora  Dąbskiego było również jednym z kryteriów kwalifikujących do startu w reaktywowanych niedawno Regatach Poloneza.


Współcześnie w imprezie startuje często kilkadziesiąt jachtów i jest to jedna z większych imprez żeglarskich regionu,  trasa   jest    tradycyjna i prowadzi z Małego Dąbskiego  do sławnego” betonowca” i powrotem, co daje około 12 mil samotnej żeglugi.

Jachty startują w kilku klasach – przeliczeniowych KWR – oraz otwartej, dla jachtów nie posiadających współczynników, dla żeglarek jest  organizowana  klasa Pań.

Zakończenie 40 Regat Samotnych Żeglarzy Jeziora Dąbskiego  odbędzie się w niedzielę 12 września około 18 00 w świetlicy klubu żeglarskiego na ul. Przestrzennej 13, gdzie zostaną wręczone pamiątkowe puchary i dyplomy oraz odbędzie się tradycyjne losowanie upominków dla każdego startującego jachtu. Przed oficjalnym zakończeniem organizator zaprasza żeglarzy na wzmacniający siły poczęstunek połączony z możliwością podzielenia się  żeglarskimi opowieściami.  

 

Jolanta Długajczyk

SJKM LOK

 
Marta Sziłajtis - Obiegło - rusza znów na oceany?
Wpisany przez Administrator    piątek, 03 września 2010 09:04   
Aktualności Polska

Marta szykuje kolejną wyprawę - szczegóły juz niebawem !!!!!!!!!!!

ZAPRASZAMY DO GŁOSOWANIA NA MARTĘ 1 czerwca 2010 r. ruszył plebiscyt na największe osiągnięcia podróżnicze - Złote Stopy 2009/2010.

W jury konkursu zasiadają Internauci – każdy z danego adresu IP może oddać jeden głos tygodniowo na podróże nominowane w 5 kategoriach: Woda, Góry, Ląd, Na kołach, Nagroda Specjalna. Dodatkowo do każdej kategorii można zaproponować nowe podróże. „Motywem przewodnim statuetek są stopy - to one pozwalają odkrywać świat i symbolizują swobodę poruszania się.”


Internauci mogą oddawać głosy na swoich faworytów przez 4 miesiące od czerwca do października 2010 r. na stronie zlotestopy.pl. Gala wręczenia statuetek odbędzie się jesienią br. podczas pierwszego Poznańskiego Festiwalu Podróży i Fotografii. Organizatorem Plebiscytu i Gali Wręczenia Statuetek Złote Stopy 2009/2010 jest Portal Podróżniczo-Turystyczny Tubyliśmy.pl

Źródło: www.zlotestopy.pl

 
z Sydney do Hobart na łodzi wiosłowej
Wpisany przez Marcin Gienieczko    piątek, 03 września 2010 08:40   
Aktualności Świat

Jestem wciąż w Sydney i napięcie rośnie. Dotarła moja łódka przetransportowana z Gdyni do Sydney przez firmę Nautiqus. Niestety odebranie jej nie jest łatwe. Nie mogę sprawdzić jaki jest jej stan, czy w trakcie transportu nic się nie uszkodziło. Arek Pawełek, kiedy transportował swoją łódź do Chile, opowiadał mi, że uszkodziła mu się jedna z komór pontonu, którym póżniej opływał Przylądek Horn. Mam nadzieję, że taka historia mnie nie spotka. Firma Nautiqus przygotowała specjalną konstrukcję żeby łódka się zmieściła do kontenera. Jest wstawiona pod kątem. Dostałem informację, że celnicy odprawili łódź bez żadnych uwag.

 



Tak mi przekazał Jim Furugia, agent celny wynajęty przez Bogusława Stańczyka z firmy Orbis Express. Jednak prawdopodobnie cały kontener będzie musiał przejść kolejne prześwietlenie z powodu dodatkowego ładunku. Łódka bowiem zawiera jeszcze dwa kartony, min. z żywnością liofilizowaną firmy Lyofood; http://www.lyofood.pl Zabieram tę żywność na wyprawy od 15 lat. Są to najlepsze produkty dla mojego organizmu i nie jest to tylko marketing, ale przekonałem się już o tym niejednokrotnie, czy to płynąc przez 3 miesiące Jukonem czy Mackenzie. Nie wyobrażam sobie wyprawy bez bigosu w proszku czy indyka w sosie cytrynowym. W trakcie przygotowań zakupiłem tutejszą żywność i niestety nie sprawdziła się zupełnie, wszystko rozdałem Aborygenom.
W trakcie pobytu rozmawiałem z człowiekiem, który ma dokonać przeróbek w mojej łódce. Musze coś zrobić z tylnym lukiem, ponieważ koledzy z Australii:
http://www.crossingtheditch.com, którzy pływali na podobnej konstrukcji doradzili mi, żebym jednak go przerobił, bo fala mi go rozszczelni. Muszę zrobić zaparcie do nóg przy wiosłowaniu. Czekam na informację dotyczącą specjalnych dulek i kolejnych wioseł. W tym przypadku wzoruję się na łódkach wiosłowych, które przepływały Atlantyk.
http://www.woodvale-challenge.com/ Justin odradza mi płynięcie tą łódką przez Cieśninę Bassa, gdyż jest za wolna jak stwierdził(na podstawie moich wyliczeń i treningowego rejsu z Jastarni do Gdyni-20 km w 10 godzin). Powiedział, że panują tam tak silne prądy, że łódka będzie płynęła z prądem i oddalała się od pierwszej wyspy. Porządnie tym mnie przeraził. Ale słucham i staram się myśleć pozytywnie i z rozsądkiem.
Razem z Danuta Miszczuk i jej mężem jeżdziliśmy po Sydney szukając idealnego miejsca na zwodowanie łódki. Sydney posiada mnóstwo zatok. To doskonałe miejsce na uprawianie sportów wodnych. Nie dziwię się, że Mateusz Kusznierewicz przed olimpiadą w Sydney trenował tutaj kilka miesięcy przygotowując się do Igrzysk Olimpijskich. Mam więc nadzieję, że uda mi się pokonać urzędową procedurę i wkrótce odbiorę łódkę a także zdołam ją zwodować.
Najgorsze jest czekanie, siedzenie bez akcji dla mnie to jest udręka, bo nie jestem człowiekiem zbyt cierpliwym. Niestety w tym przypadku muszę cierpliwie czekać, bo nie mam na to wpływu, walka z tutejszymi urzędami pogorszy tylko relacje.

Korzystając z okazji chciałbym zaprosić wszystkich na największy światowy festiwal podróżniczy-Explorer Festival do Łodzi. Będę tam miał okazję zaprezentować australijską ekspedycję- zmagania z Pustynią Gibsona (opisuję je na mojej stronie) oraz przeprawę rowerem przez Australię z Darwin do Adelaide. Przedstawię również pokonanie Sahary na odcinku Timbuktu - Taudeni; 750 km przez Mali-ostatnia wielka romantyczna podróż na ziemi z solną karawaną. W Łodzi po raz pierwszy chcę też zaprezentować swoją wystawę fotograficzną, która od 1 października będzie jeździć po Polsce. Wystawa nosi tytuł „W poszukiwaniu przygody”. Natomiast prezentacja zmagań na rozgrzanym Południu – „Przetrwać w piekle”. Organizatorzy festiwalu (dyrektor festiwalu Zbigniew Łuczak) zaprosili mnie do uczestnictwa i przedstawienia swojej narkotycznej pasji. Za co bardzo dziękuję. Jest to dla mnie bardzo duże wyróżnienie i docenienie mojego wkładu w świat ekspedycji i podróży. Jest to największy festiwal, na który zapraszane są największe gwiazdy eksploracji i sportu. Byli już tacy podróżnicy jak Borge Ousland czy Reihnold Messner oraz Colin August, Krzysztof Wielicki i inni. W tym roku Polskę będą reprezentować takie nazwiska jak: zdobywczyni Korony Ziemi Martyna Wojciechowska czy zdobywca Korony Himalajów (kolega z teamu Oceanic) Piotr Pustelnik. Zapraszam do zapoznania się z linkiem festiwalu:
http://www.explorersfestival.pl/12/program.html
Goście festiwalu; http://www.explorersfestival.pl/12/goscie.html
Czuję się ogromnie zaszczycony i doceniony, bo to festiwal gdzie zapraszani są przede wszystkim zawodowcy, którzy robią to co kochają i kochają to co robią. Niemniej jednak chciałbym wszystkim już teraz podziękować za doping i wsparcie w trakcie przeprawy przez Australię. Wiem jedno –
Australia pozwoliła mi wiele zrozumieć. Np. to, że ze bardziej kocham Północ i po tym projekcie wiem, że ponownie wracam na Północ i tam chce spędzić resztę życia w eksploracji. Wiem, wiem...już raz to pisałem, ale jak to
moja żona mi powiedziała, musiałem przemierzyć tyle kilometrów i pokonać tyle piachu żeby stwierdzić, że śnieg mi lepiej służy...Dotarło to do mnie ostatecznie po przeprawie przez Australię, choć miałem już takie przemyślenia w słońcu Sahary, kiedy temperatura sięgała plus 47 stopni.
Może to i dobrze, bo każdy podróżnik musi mieć takie miejsce, które najbardziej kocha i daje mu poczucie, że jest jego częścią. Gdzie jest chemia między podróżnikiem a drogą...
Australia jest piękna, ale nie tak dzika jak Północ i może w tym tkwi dla mnie przewaga Północy nad Południem. Tam gdzie Południe, tam więcej słońca, a gdzie więcej słońca tam miękka ziemia, a gdzie miękka ziemia, tam więcej ludzi. Północ jest inna. Niemniej jednak Australia to wielkie przestrzenie. Można przemierzać pustynie i widzieć kangury, ale można też zobaczyć legendarny szlak Canninga, gdzie niby dzika przestrzeń, a
samochody w sezonie można spotkać dość często. Na szlaku Północy - odpowiednik Canninga - Canol Trail, nie ma takiej możliwości. Australia to też najbardziej "jadowity" kraj świata i tym sie różni od innych miejsc na ziemi, że to tu znajdziemy najbardziej grożne i niebezpieczne dla człowieka gatunki węzy, pająków, z którymi spotkanie może okazać się naszym ostatnim. Na szczęście w trakcie tej wyprawy spotkałem tylko jednego węża.
Oczywiście nie można porównać oceanu do samego kontynentu. Ocean to inna przygoda, inne doznania, inny strach. Ostatnio kolo Perth rekin zaatakował człowieka. Proszę poczytać: to nie żarty i historie na wyrost:

http://news.ninemsn.com.au/national/7946258/man-attacked-by-shark-off-wa-coasta

Dla surfera spotkanie to skończyło się tragicznie. Surferzy przez rekiny myleni są z fokami, stąd tyle ataków. Jest to "Great White Shark", rekin ludojad, który wyczuwa jedną kroplę krwi w 90 litrach wody! Wystarczy zadrapanie i jest prawie na zawołanie. Ma węch niczym grizzly na Północy, tylko ten nie napada gdy poczuje krew, lecz gdy zagrożone jest jego życie.
 
W Sydney panuje obecnie pora zimowa, są ogromne sztormy. Ostatnio fale miały wysokość 10 metrów. To naprawdę przerażający widok. Bo
pogoda na oceanie będzie rozdawać karty tak samo jak w Himalajach, kiedy to uczestniczka wyprawy na K2- koleżanka z Alpinus Expedition Team Kinga Baranowska oczekiwała z kolegami na pogodę w III obozie i IV. Niestety lawiny i śnieg oraz wiatry uniemożliwiły ostatecznie wejście na górę gór. W trakcie tej wyprawy zginął szwedzki narciarz i himalaista. Tak samo tutaj, z tym sie trzeba liczyć.
Jest jeszcze dużo rzeczy do zrobienia przed tym ostatnim etapem, muszę zgromadzić dodatkowy budżet, przerobić łódź no i czekać na pogodę analizując trasę. Mam nadzieję, że z wszystkim sie uporam.
Chciałbym podziękować wszystkim za pomoc w trakcie tych etapów, za wsparcie i doping. Ostatnio dostałem maila od kolegi Tomasza Jurka, który wraz ze mną uczestniczył w krótkiej przeprawie wzdłuż polskiego wybrzeża ,,Baltyk 2009", kiedy to płynąłem zwyczajnym kajakiem. Tomasza poznałem, kiedy wróciłem z żeglarskiej wyprawy na Biegun Północny – a dokładnie na Ziemię Franciszka Józefa na jachcie „Panorama”. Cumowaliśmy na „Panoramie” w Tromso a on wypływał rybackim kutrem na Morze Barentsa na połów krabów. Jurek jako III oficer na dużych jednostkach, pływał po wodach kolo Cap Town, Morzu Chińskim i wielu innych dalekich morzach. Odwiedził wiele portów. Najmilej wspomina port w Makao. To był jeden z wielu maili, który dodawał mi skrzydeł. Mam bardzo dużo przyjaciół, którzy byli ze mną i przypominali mi to, że cenią to co robię właśnie za pośrednictwem takich wypowiedzi. Dziękuję za cieple słowa i za to, że w trakcie tych zmagań nie byłem sam.

źródło: www.zagle.com.pl

 
Cartagena - Audi MedCup 2010
Wpisany przez Karol Jabłoński    piątek, 03 września 2010 08:25   
Aktualności Świat

Cartagena - dzień ostatni regat, w którym rozegraliśmy 3 wyścigi w  trudnych do rozszyfrowania warunkach pogodowych. Sztuką było dobre uplasowanie jachtu w takim miejscu, aby później przez dłuższy okres czasu profitować z korzystnego prądu i cyklicznie zmieniającego się kierunku wiatru. Nam udało się to w wyścigach 2 i 3, w których finiszowaliśmy na drugim i czwartym miejscu, dającym nam awans na 6 miejsce w punktacji generalnej.

 


 

    W pierwszym, kiedy pożeglowaliśmy w prawą stronę trasy, dosłownie o 100 metrów za wcześnie zrobiliśmy zwrot na prawy hals, który miał nas doprowadzić do górnej boi. ETNZ, którego "przepuściliśmy" przed dziobem "przełożył" się na prawy hals dosłownie 30 sekund później, ale to im wystarczyło, by wszyscy rywale przeszli im za rufą. My utknęliśmy w walce o miejsce pod koniec stawki a wszystko tak super wyglądało... Byliśmy lekko sfrustrowani takim obrotem sprawy, do tego zniszczeniu uległ tzw. deckman, czyli ekran - komputer, na którym nawigator ma wszystkie informacje dotyczące pozycji jachtu na trasie regat, czasu do poszczególnych boi, kierunku i siły prądu, itd. W fazie przedstartowej otrzymywane informacje o lay line do znaku lub statku komisji regatowej oraz czasu do linii startu pomagają mi odpowiednio uplasować jacht, tak aby wystartować poprawnie.
    W wyścigu drugim naszym celem było wygranie tzw. pinu, czyli startu spod boi, ponieważ chcieliśmy pożeglować w lewą stronę trasy, która wydawała nam się korzystna. Zadanie to wykonałem idealnie i poprawna żegluga bez większych błędów (W KOŃCU !!!!) dała nam bardzo dobre 2 miejsce.
    Przed ostatnim wyścigiem mieliśmy 0,5 punktu straty do królewskiego Bribona i 3.5 do Luna Rossy. Musieliśmy popłynąć dobry wyścig, aby mieć szansę na awans. Nie było tu mowy o jakimś match racingu lub krótkim kryciu rywala. W tak ciasno ścigającej się flocie jachtów każdy dodatkowy manewr, strata kilku metrów, pozbawia szansy na czołową lokatę. A przecież najłatwiej żegluję się się z przodu :). Ponownie wygrałem pin, ale tym razem przekraczając linię startu nasz jacht nie miał optymalnej szybkości. Do tego, w przeciwieństwie do poprzedniego wyścigu, wiatr zaczął się skręcać w prawo, co jeszcze bardziej pogarszało naszą sytuację. Mimo to górny znak okrążyliśmy na 6. miejscu tuż za Bribonem i dwa miejsca przed załogą włoską. Na kursie z wiatrem surfowaliśmy odrobinę szybciej od naszych rywali, ale do kluczowej sytuacji doszło tuż przed "gatem" czyli dwoma dolnymi bojami. Żeglując prawym halsem dosłownie w ostatnim momencie, tuż przed lewym znakiem (patrząc w dół trasy) udało nam się zmusić do zwrotu na prawy hals hiszpański jacht i okrążyć boję przed nimi na czystym  wietrze. Tym razem załoga rosyjska spisała się dobrze i mimo późno rozpoczętego manewru, genaker wciągnięty został pod pokład bardzo sprawnie a fok i grot wybrany w momencie ostrzenia na wiatr. Czyli było tak jak powinno być za każdym razem!!!  Ostatnia halsówka to bardzo skoncentrowana i mądra żegluga, która pozwoliła nam okrążyć górny znak na 4 miejscu. Walczyliśmy o każdy metr, bo mieliśmy również szansę nadrobić stratę do Luna Rossy, która żeglowała na 8 miejscu. Na plecach czułem oddech Kiwi i jachtu portugalskiego Bigamist, który jest niezwykle szybki na kursach wolnych. Tym razem jednak to my byliśmy królami szybkości, trymerzy i grinderzy dali z siebie wszystko, aby jacht surfował na każdej fali. Ich mordercza praca pozwoliła nam przekroczyć metę na 4  pozycji, która dała nam awans na 6 miejsce w regatach.
    Wygraliśmy tzw. drugą a właściwie trzecią grupę. Kiwi są niewątpliwie najlepszym zespołem, grupę drugą tworzą  Quantum, Team Origin, Matador i  Artemis z Paulem Cayardem za sterem, który miał szokujący ostatni dzień regat, zajmując końcowe miejsca w ostatnich trzech wyścigach!  All4one, Bribon, Cristabela, Bigamist, Luna Rossa i Synergy tworzymy tę grupę, która walczy o lokaty od 6 w dół.

    Za 3 tygodnie ścigamy się ponownie w Cagliari.  Będą to już ostatnie regaty wchodzące w cyklu Audi MEDCUP 2010. Po 4 imprezach jesteśmy szóści, bez realnych szans na awans. Za nami jest natomiast bardzo ciasno i będzie to decydujące starcie.
    Szkoda, że w Cartagenie nie wykorzystaliśmy wielu możliwości na dużo lepszy wynik, ale może w Cagliari w końcu unikniemy robienia podstawowych, prostych błędów i zaowocuje to dobrym rezultatem, przed zaplanowanymi na początek października mistrzostwami świata, które mają się odbyć w Walencji.
    W międzyczasie wystartuję na 148 stopowym jachcie Saudade na Maxi Cup. Już w piątek lecę do Porto Cervo, gdzie od soboty trenujemy.

Żródło: www.karoljablonski.pl

Wyniki po 4 imprezach:

 
Puchar Ameryki
Wpisany przez Karol Jabłoński    piątek, 03 września 2010 08:20   
Aktualności Świat

Na 99.9% PUCHAR AMERYKI odbędzie się w 2014 roku na 72 stopowych katamaranach napędzanych skrzydłem zamiast tradycyjnego masztu z żaglem.   
BMW Oracle Racing poinformował, że szczegóły Protokołu 34. Regat o Puchar Ameryki zostaną przedstawione 13 września na konferencji prasowej, która ma się odbyć w Walencji. Na regatach w Cartegenie wszyscy już o tym rozmawiali i z każdym dniem poznajemy drogą "kuchenną" więcej konkretów.

 



Wszystko wskazuje na to, że będą 22 metrowe dwukadłubowce a załoga będzie składała się z 12 żeglarzy. Do obsługi szotów i kontroli regulacji skrzydła będzie dozwolony motor napędzający systemy hydrauliczne. W innym przypadku na jachcie musiałoby być przynajmniej 6, bardzo silnych a zarazem ciężkich grinderów, co by negatywnie wpłynęło na szybkość. Dopiero 31 grudnia poznamy miejsce regat, ale jest  to tylko zagranie taktyczne BOR mające na celu wywarcie większego ciśnienia na władze San Francisco.  Dla większości teamów oznacza to  diametralną zmianę strategii i kierunku przygotowań, również ponowne rozważania o sensie wzięcia udziału w tego typu rywalizacji, gdzie obrońca trofeum, ma olbrzymią przewagę czasową i technologiczną. Jedno jest pewne, w następnej edycji regat o Srebrny Dzbanek udział weźmie dużo mniej zespołów i trudno będzie o "miejsca pracy. Dla mnie, podobnie jak i dla większości żeglarzy, będzie to wymagało przekwalifikowania się. Nie ukrywam, że będzie to nowe wyzwanie, pod warunkiem, że zespoły, z którymi jestem w kontakcie, podejmą to wyzwanie. Doświadczenia zebrane podczas żeglugi na bojerach i na olimpijskim Tornado na pewno się przydadzą. Najpóźniej do końca października sytuacja powinna się wyklarować.
żródło www.karoljablonski.pl Karol Jabłoński  

 
Finn Gold Cup rozpoczęte
Wpisany przez Piotr Kula    piątek, 03 września 2010 08:10   
Aktualności Polska

Na starcie stanęło osiemdziesięciu siedmiu zawodników z dwudziestu dziewięciu krajów. Jestem na dwudziestej drugiej pozycji. Nasz kraj reprezentuje także mieszkający na stałe w Kalifornii Andrzej Skarka z YKP San Francisco. Fantastyczny kolega, zapalony żeglarz, przyjaciel w pełnym tego słowa znaczeniu. Po wycofaniu się z ostatniego wyścigu zajmuje osiemdziesiątą lokatę. Bez niego, organizacja startu w Gold Cup niebezpiecznie bardzo zbliżyła by się do niemożliwości!

Gdybym miał opisać regaty najkrócej jak się da, brzmiało by to tak: jest ekstremalnie ciężko. A że będzie tak ciężko, było wiadomo długo zanim tu przyjechaliśmy. Nie tylko z powodu warunków na akwenie. Przyjechałem tu kontuzjowany, ale o tym na końcu, bo nie to jest najważniejsze. To, co czyni regaty, to konkurencja i pogoda. Zawodnicy są przygotowani lepiej niż do jakiegokolwiek Pucharu Świata w tym roku. Mały błąd kosztuje bardzo wiele. Wczorajszy lider, dziś przypływał trzydziesty piąty i dziesiąty! Wieje silny wiatr. Średnio od 15 do 25 mil na godzinę (czyli węzłów). Wieje codziennie. Bez wytchnienia. Bez przerwy. Żeglujemy dwa wyścigi dziennie, każdy po półtorej godziny. Dla łatwego zobrazowania: to tak, jakby się przez trzy godziny dziennie, z jedną przerwą w połowie, przez sześć dni, bo tyle będą trwały regaty, robiło brzuszki, przysiady i ściąganie rękami wyciągu dolnego jednocześnie. A przy tym trzeba kombinować, jak to zrobić lepiej i dokładniej niż inni. Warunki są bardzo trudne i tak naprawdę, żegluje się tu nieprzyjemnie. Krótka fala, rzuca Finnem na kursach na wiatr, a z wiatrem utrudnia załapanie ślizgu. W zasadzie w momencie gdy łódka zaczyna surfować na fali, na której się płynie, trzeba od razu uciekać w bok, żeby nie zacząć ryć dziobem o falę następną. Zmiany kierunku wiatru nie są bardzo duże, bo kręci łącznie o około kilkanaście stopni. Tyle że wiatr nie oscyluje. Na jedną halsówkę przypada jedna zmiana i albo jesteś po dobrej stronie trasy i zarabiasz, albo po złej i tracisz. Nie da się płynąć środkiem i liczyć na sukces, bo wygra się z czterdziestoma którzy byli po złej stronie, a przegra z czterdziestoma, którzy byli po dobrej. Trasa jest tak długa, że z górnej boi ledwie widać statek komisji, przed którym są postawione dolne boje. Ale tak powinno być. Mistrzostwa Świata powinny być najtrudniejszymi regatami w sezonie i faktycznie są. Wczoraj żeglowałem słabo, plasując się po dwóch wyścigach łącznie na trzydziestej pozycji. Niestety trafiłem na tę gorszą stronę. Mój wybór i konsekwencje tez musiałem ponieść sam. Tracę na kursach półwiatrowych. Traciłem zawsze i zacząłem się ich uczyć intensywnie w ubiegłym roku, wiedząc, że to mój słaby punkt. Ten proces został przerwany wskutek zaistnienia czynników zewnętrznych (patrz dwa newsy niżej) ale walczę jak mogę. Staram się minimalizować straty. Bolesna to walka i bardzo trudna. Takie nie poddawanie twierdzy, mimo świadomości, że z każdą chwilą będą ginęli żołnierze. Wiem jak w teorii wygląda technika żeglugi tym kursem i przykładam całą uwagę żeby właśnie tak płynąć. Jak to zwykle bywa, pewnego dnia załapię ,,to coś" i już zamiast tracić, będę zyskiwał, a przynajmniej nie tracił! Dziś udało mi się stracić jedynie niewiele i jestem z tego bardzo zadowolony. Wczoraj niestety było gorzej. W dzisiejszym pierwszym wyścigu przypłynąłem czwarty. Pewien trener z pierwszego klubu w którym pływałem z uśmiechem powiedział by: ,,życiówka". Tak, faktycznie w Gold Cup tak dobrego wyścigu jeszcze nie miałem. Najważniejsze, że nie było tam cudownego przypadku, tylko od początku do końca dobra żegluga. Ten wyścig, podobnie jak pozostałe okupiłem sporym bólem. Nie tylko z wysiłku. Nie wspominałem o tym wcześniej, bo narzekanie nie wpisuje się w ducha sportu, ale powinniście wiedzieć, że półtora miesiąca temu doznałem kontuzji kolana. Jest na tyle poważna, że po powrocie do Polski odbędę operację. W wyścigu staram się nie myśleć o bólu, ale na lądzie, gdy opada adrenalina, moje kolano pyta mnie z żalem: Czemu brutalu nie leżysz w łóżku, tylko katujesz mnie tu na łódce? Odpowiedź jest taka: Bo chcę i muszę. Bo tylko całkowite urwanie nogi z biodra by mnie powstrzymało. Musi wytrzymać jeszcze tych kilka dni. Mam przynajmniej nadzieję, że wytrzyma. Trzymajcie kciuki, przydadzą się jeszcze bardziej niż zwykle!
Wyniki:http://www.yachtscoring.com/event_results_cumulative.cfm?eID=342
Strona regat: www.finngoldcup.com 

Piotr Kula POL 17
źródło: www.piotr-kula.pl

 
Rejs „Daru Szczecina” do Hanstholm
Wpisany przez Administrator    piątek, 03 września 2010 07:48   
Aktualności Polska

Trawler rybacki "Brda" z gdyńskiego "Dalmoru" uległ awarii w główkach portowych, zdryfował na wewnętrzny falochron i zatonął. W katastrofie zginęło 11 rybaków. W czerwcu ubiegłego roku jacht "Stary" płynąc na Islandię zatrzymał się w tym porcie, a załoga złożyła na falochronie kwiaty i zapaliła znicze. Po powrocie z rejsu, idąc za podpowiedzią byłego rybaka z "Odry" Wojtka Seńkowa postanowiłem zrobić wszystko, by w miejscu tragedii umieścić tablicę pamiątkową. Należę do pokolenia tych żeglarzy, którzy kiedyś w odległych zagranicznych portach wielokrotnie korzystali z pomocy starszych braci - rybaków.


 

Cieszę się, że wreszcie możemy im w taki symboliczny sposób podziękować. W dniu 26 września br. do Hanstholm zawinie "Dar Szczecina", a jego załoga weźmie udział w uroczystości odsłonięcia pięknej, mosiężnej tablicy autorstwa szczecińskiego plastyka Zdzisława Sobierajskiego. W tablicy oprócz tekstu upamiętniającego rybacką tragedię umieszczona została informacja o internetowej stronie www.nordseememorial.org, która w zamierzeniu pomysłodawców ma być wirtualną tablicą poświęconą pamięci polskich marynarzy, rybaków i żeglarzy.Przedsięwzięciu patronuje Morski Instytut Rybacki w Gdyni. Patronat honorowy sprawują prezydenci Szczecina, Świnoujścia i Gdyni oraz Rotary Club Szczecin, patronat medialny: Nasze MORZE i JACHTING. Dr Zbigniew Karnicki z MIR, swoim zaangażowaniem sprawił, że pomysł udało się zrealizować w całej rozciągłości.Zapraszamy załogi jachtów, które będą żeglować po wodach Morza Północnego do zawinięcia do Hanstholm w dniu 26 września i wzięcia udziału w uroczystości odsłonięcia tablicy. Wszystkich zapraszamy do wspólnego budowania wirtualnej tablicy pamięci.Maciej Krzeptowski

Źródło: www.pya.org.pl

 
PredictWind partnerem w VELUX 5 OCEANS
Wpisany przez Marzena Knap    piątek, 03 września 2010 00:00   
Aktualności Świat

VELUX 5 OCEANS podjął właśnie współpracę z serwisem PredictWind w celu zapewnienia skipperom i zespołowi regat, jak najdokładniejszych informacji pogodowych. PredictWind łączy lokalne mapy pogodowe tworząc w ten sposób najwyższej jakości prognozę dotyczącą wiatru dla ponad 20 000 miejsc na świecie. Ośmiu sterników biorących udział w VELUX 5 OCEANS, a także kierownictwo wyścigu uzyskają najwyższy poziom dostępu do usług PredictWind. Otrzymają między innymi oprogramowanie na swoje urządzenia nawigacyjne, które ułatwi pobieranie najnowszych prognoz pogodowych. PredictWind aktualizuje swoją prognozę dwa razy dziennie uwzględniając obserwacje wiatru w czasie rzeczywistym, a także podczas zaplanowanej trasy oraz alerty pogodowe.


 

Dyrektor VELUX 5 OCEANS, David Adams: „Mając na pokładzie VELUX 5 OCEANS 2010/2011 serwis PredictWind to wielki impuls dla wyścigu. Ważne dla nas jest, aby skipperzy i kierownictwo regat mieli dostęp do najnowszych i najbardziej dokładnych informacji pogodowych w trakcie trwania wyścigu. PredictWind nam to umożliwi.”

więcej na:www.velux5oceans.pl

 

 
Groupama ustanawia nowy rekord Sevenstar Round Brytanii i Irlandii Race
Wpisany przez Administrator    środa, 01 września 2010 21:34   
Aktualności Świat

Sevenstar Round Britain and Ireland Race 2010' -  Groupama, przekroczyła linię Royal Yacht Squadron dziś o 11.26.55 (BST)  i pobiła rekord trasy Groupama po przepłynięciu 1802 Mm ukończył rejs w 5 dni 21 godzin 26 minut i 55 sekund, poprawiając rekord trasy o 14 godziny 3 minuty i 8 sekund, Były emocjonalne sceny na pokładzie gdy Franck Cammas i jego załoga przekroczyła linię mety.

http://sevenstar.rorc.org/

 
Archiwalne numery miesięcznika Morze
Wpisany przez Administrator    środa, 01 września 2010 19:24   
Aktualności Polska

Link do strony na której można przejrzeć archiwalne  numery miesięcznika morze  

http://www.magemar.com.pl/cms.php?lid=pl&gid=175

 


Strona 1 z 9

Linki